03.09.14

17:00
1  MKS Kluczbork 6 15
2  Znicz Pruszków 6 13
3  Siarka Tarnobrzeg 6 11
   Okocimski KS Brzesko 6 11
5  Zagłębie Sosnowiec 6 10
6  Raków Częstochowa 6 10
7  Rozwój Katowice 6 10
8  Energetyk ROW Rybnik 6 9
9  Błękitni Stargard Szczeciński 6 9
10  Legionovia Legionowo 6 8
11  Puszcza Niepołomice 6 8
12  Kotwica Kołobrzeg 6 8
13  Limanovia Limanowa 6 7
14  Stal Stalowa Wola 6 7
15  Nadwiœlan Góra 6 7
16  Stal Mielec 6 5
17  Górnik Wałbrzych 6 1
18  Wisła Puławy 6 1
Wywiad z trenerem Dariuszem Widawskim 10.07.2009
WYWIAD Z TRENEREM DARIUSZEM WIDAWSKIM
(przeprowadzony 10 lipca 2009):

Proszę przedstawić własną osobę kibicom w Rybniku: skąd Pan pochodzi, co Pan robi na co dzień? Proszę napisać parę słów o swojej rodzinie, o swoich zainteresowaniach, itp.
Pochodzę z miejscowości Szczerbice (około 7 km od Rybnika), obecnie mieszkam w Gaszowicach. Wykształcenie wyższe licencjackie (PWSZ Racibórz - kierunek: wychowanie fizyczne). Dyplom trenera II klasy (AWF Katowice). Zainteresowania to oczywiście sport, a głównie piłka nożna. Żona: Barbara, nauczycielka języka niemieckiego w gimnazjum. Synowie: Kamil (16 lat) i Jakub (14 lat) - obaj od kilku lat trenują Kung Fu.

Był pan w przeszłości piłkarzem grającym na zapleczu ekstraklasy w barwach Naprzodu Rydułtowy. Jak wspomina Pan tamte lata i grę z takimi piłkarzami, jak Tkocz, Pancer, Mitwerandu, czy Cichecki?
Lata gry w Rydułtowach (a w szczególności od 1993 do 96) oczywiście wspominam bardzo dobrze. Był to bodaj najlepszy okres w historii tego klubu: drużyna z małej miejscowości na Śląsku w pewnym okresie włączyła się nawet do walki o awans do I ligi. Nie był to jednak przypadek, bowiem występowali w niej naprawdę dobrzy zawodnicy. Wymienieni przez Pana: Tkocz, Pancer, Mitwerandu, czy Cichecki, ale również Borawski, Piekarczyk, Mandrysz, Rodinow, Kałka i wielu innych, równie dobrych choć, być może o mniej znanych nazwiskach. Co więcej mieliśmy szczęście do trenerów. W zasadzie każdy, który (krócej lub dłużej) tam pracował był dobrym fachowcem i potrafił znaleźć wspólny język z zawodnikami. Mam tu na myśli Panów: Kamińskiego, Golę, Michalskiego, Piekarczyka, Krótkiego czy Furlepę. Zwłaszcza trener Gola wywarł ogromne piętno zarówno na całej drużynie jak i na poszczególnych zawodnikach z osobna, ukształtowując nasz sposób patrzenia na futbol.
Wspominając okres mojego pobytu w Rydułtowach (zarówno jako piłkarz jak i później trener, kierownik sekcji) muszę wspomnieć, że również wśród działaczy byli ludzie, których do dnia dzisiejszego darzę dużym szacunkiem, przede wszystkim Pana Alojzego Musioła (wieloletniego prezesa podokręgu) czy Pana Stefana Jordana (wieloletniego prezesa klubu z Rydułtów).
Reasumując w odpowiednim czasie zebrała się odpowiednia grupa ludzi i były odpowiednie środki by coś z tego powstało.

Czy 5. miejsce w II lidze, jakie Rydułtowy zajęły w 1995 roku było Pana, jako piłkarza największym sukcesem, czy też osiągnął Pan wcześniej lub później w innym klubie jakiś większy sukces? Co była pana największa porażką, jako piłkarz?
Szczerze powiedziawszy nie odbieram tego jako wielki sukces. To był po prostu dobry sezon. Myślę, że raczej nie dane było mi przeżyć wielkich sukcesów sportowych, choć oczywiście nie brakowało wielu chwil radości i satysfakcji, jak np.: występy z "orzełkiem na piersiach" w meczach reprezentacji Polski juniorów U-17, U-18 i młodzieżówki U-19. Miałem również przyjemność trenować u boku wielu naprawdę świetnych piłkarzy w okresie pobytu w Górniku Zabrze, Śląsku Wrocław czy w reprezentacji młodzieżowej prowadzonej przez trenera Wójcika, która później zdobyła "srebro" na olimpiadzie w Barcelonie.
Zdecydowanie największa porażka to kontuzja kolana, jaka przydarzyła mi się w lecie 1989 roku na zgrupowaniu, prowadzonej właśnie przez Wójcika, młodzieżowej reprezentacji Polski. Skutkowała ona roczną przerwą w grze, trzema operacjami kolana i z pewnością znacząco wpłynęła na mój piłkarski rozwój.

Co Pan uważa za największy sukces i największą porażkę, jako trener?
Trudno w moim przypadku mówić o wielkich sukcesach sportowych na niwie trenerskiej, ale i znaczących porażek raczej też nie odnotowałem. Mam nadzieję, że spektakularne sukcesy są jeszcze wciąż przede mną, a porażek… uda się uniknąć.
W pewnym sensie każdy przegrany ligowy mecz jest jakąś tam porażką, a każde zdobyte punkty sukcesem. Biorąc pod uwagę wynik sportowy. Bowiem w pracy trenerskiej (szczególnie tam, gdzie pracuje się z młodymi piłkarzami) jest jeszcze aspekt szkoleniowy. Cieszy mnie kiedy zawodnicy przeze mnie prowadzeni prawidłowo rozwijają się piłkarsko, czynią postępy, wzbudzając zainteresowanie klubów z wyższych klas rozgrywkowych. Brak progresji adekwatnej do potencjalnych możliwości piłkarza jest również jakąś tam porażką trenerską.

Dlaczego zdecydował się Pan opuścić Unię Racibórz i przyjąć ofertę z ROW-u? Przeważyła chęć zmiany środowiska? Chęć sprawdzenia się w wyższej lidze? A może względy finansowe?
Było wiele argumentów za i wiele argumentów przeciwko przyjęciu propozycji ROW-u. Nie odczuwałem potrzeby zmiany środowiska, bowiem w Raciborzu czułem się bardzo dobrze, a ludzi związanych z KP Unia szanuję, zwłaszcza za racjonalne i pragmatyczne podejście do spraw szkolenia, rozwoju piłkarskiego itp. Życzę im aby otrzymali więcej wsparcia ze strony władz samorządowych i lokalnego biznesu, ponieważ jest w Raciborzu potencjał do tego aby zbudować coś więcej niż IV ligową drużynę. Finansowo na przeprowadzce z pewnością zyskam, bowiem na stadion w Rybniku mam o połowę krótszą drogę niż do Raciborza. A tak całkiem serio: zadecydowały dwa czynniki. Po pierwsze to kwestia podjęcia wyzwania, jakim zawsze jest praca w wyższej lidze niż dotychczas, chęć zweryfikowania swojego warsztatu na tle innej grupy zawodników, innego poziomu wymagań. Zwłaszcza, że jest to klub, którego jestem wychowankiem. Po drugie: zatrudnienie w klubie, który przynajmniej w teorii, ma „poukładaną” pracę z młodzieżą na bazie szkół sportowych, a jest to moim zdaniem jedyny sposób na to, aby próbować „gonić” poziom szkolenia, jaki jest w wielu krajach zachodnich i nie tylko.

W Raciborzu z tego, co słyszałem, miał Pan ugruntowaną pozycję, ceniono Pana za pracę i jej efekty. Teraz wchodzi Pan do klubu, gdzie następują spore zmiany. Najlepsi zawodnicy regularnie opuszczają zespół i zostają zastępowani młodymi wychowankami. Podjął Pan chyba spore ryzyko. Nie obawia się Pan, że w przypadku braku wyników tych młodych chłopaków, wina spadnie na Pana?
Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że za brak wyników drużyny to ja będę odpowiadał. Jest to rzecz absolutnie normalna i nie mam zamiaru od tej odpowiedzialności uciekać. Pytanie brzmi tylko: jakie kryteria oceny wyniku zostaną przyjęte? Oparte na ambicjach, wielkiej tradycji klubu, czy racjonalnej ocenie aktualnego potencjału zespołu?
Nie da się ukryć, że nastąpiło w klubie pewne zwolnienie, a może nawet zatrzymanie procesu rozwoju, jaki towarzyszył mu od momentu reaktywacji. Tak przynajmniej oceniam to obserwując z dystansu (a więc bez znajomości szczegółów przyczyn i mechanizmów działań). Od chwili, gdy grupa działaczy postanowiła spróbować odbudować klub, czasem wolniej a czasem szybciej posuwano się w przód, zarówno w kwestii sukcesów stricte sportowych (I drużyna!) ale również organizacyjnych i szkoleniowych. Oczekiwania i ambicje w tak dużym mieście, w klubie z takimi tradycjami z pewnością nie kończą się na poziomie III ligi. Warto jednak zdawać sobie sprawę z faktu, że każdy kolejny szczebel awansu niesie za sobą zwiększone wymagania pod każdym względem (sportowym, finansowo-organizacyjnym itd.).
W aspekcie sportowym problemem nie może być odchodzenie najbardziej utalentowanych wychowanków do klubów Ekstraklasy lub I ligi (bo to naturalna kolej rzeczy) pod warunkiem, że są w klubie wychowani lub „wyłowieni” z niższych lig następcy. Kwestie finansowo-organizacyjne wykraczają poza kompetencje trenera i trudno mi się na te tematy wypowiadać.
Tak więc zdaję sobie sprawę z ryzyka, ale kto nie ryzykuje…

Jaki cel przed Panem postawił zarząd klubu i czy piłkarzami, którymi Pan na dzień dzisiejszy dysponuje (chłopaki z rocznika 90, juniorzy oraz zaledwie kilku starszych graczy, którzy zdecydowali się na razie zostać w klubie) da się ten cel osiągnąć?
W rozmowie z działaczami nie podejmowaliśmy tematu konkretnych celów sportowych, konkretnego miejsca w tabeli. Rozmowa dotyczyła raczej aktualnej sytuacji w zespole, potrzeby zmian i konieczności przebudowy drużyny. Być może bardziej konkretne cele zostaną przedstawione, gdy skrystalizuje się kadra zespołu.

Jest już Pan po paru treningach w Rybniku. Co Pana najbardziej zaskoczyło w naszym klubie na plus, a co na minus? Np. warunki do treningu, budynki klubowe, sprzęt, piłkarze, działacze…
W chwili obecnej najbardziej koncentruję się na sprawach personalnych zespołu. Nie potrafię więc jeszcze dokładnie ocenić kwestii organizacyjnych klubu, ale z pewnością baza, którą dysponuje jest wystarczająca dla potrzeb szkoleniowych.

Czy obserwował Pan poczynania piłkarzy ROW-u w poprzednich sezonach? Jeśli tak, to czego zabrakło im do awansu na trzeci ligowy front (teraz mimo że jesteśmy w III lidze, to tak naprawdę jest to czwarta z kolei klasa rozgrywkowa)?
Tak, średnio trzy, cztery razy w każdej rundzie odwiedzałem stadion ROW-u obserwując mecze pierwszej drużyny. Nie potrafię jednak odpowiedzieć na pytanie, czego zabrakło do awansu, ponieważ nie wiem co działo się wewnątrz zespołu, klubu. O kwestiach awansu decydują często drobne szczegóły, niuanse, a z pozycji kibica trudno je czasem dostrzec. Z pewnością był okres, gdy ROW posiadał naprawdę bardzo mocny zespół jak na IV ligowe realia, ale przeciwnicy też nie zasypiali gruszek w popiele. Taka np. Koszarawa była bardzo zdeterminowana w walce o awans. Tylko czym się to skończyło.

Zabawmy się w małe typowanie. Kto według Pana będzie walczył w tym sezonie o awans do III ligi oraz którą lokatę zajmie na koniec sezonu ROW?
W okresie letnim w wielu drużynach zaszły ogromne zmiany. Dlatego nie chciałbym w tej chwili bawić się w typowanie kandydatów do awansu, ponieważ musiałbym to zrobić na podstawie doniesień prasowych, czy internetowych. Z pewnością trudno będzie do tej grupy zaliczyć nasz zespół ze względu na omawiane wcześniej zmiany. Mam jednakże nadzieję, że „chłopcami do bicia” też nie będziemy.



Dariusz Widawski

Urodzony: 07.09.1969 w Szczerbicach

Kariera piłkarska:
Wychowanek ROW Rybnik (od 1981 roku)
1986-1989 - ROW Rybnik III liga
1989-90 - Górnik Zabrze
1990-91 - Śląsk Wrocław
1991-99 - Naprzód Rydułtowy

Kariera trenerska:
1999-2002 - Naprzód Rydułtowy
wiosna 2003 - Górki Śląskie
2003-2005 - Unia Racibórz
2005-2006 - Rymer Rybnik
2007 - Polonia Marklowice
2008-2009 - Unia Racibórz









 
KARNETY NA MECZE W SEZONIE 2014/2015!

Karnety obowiązują na mecze II ligi oraz mecze Pucharu Polski rozgrywane przez KS Energetyk ROW Rybnik w roli gospodarza na stadionie przy ulicy Gliwickiej 72. Osoby chętne do kupna karnetu prosimy o podanie imienia i nazwiska, numeru pesel, rodzaju karnetu (ulgowy/zwykły), numeru kontaktowego mailowo na adres bilety@energetykrow.rybnik.pl. Karnety będą do odbioru w siedzibie klubu lub w przed meczem w kasie przy bramie wjazdowej od strony „parku maszyn”.

Ceny karnetów:
• karnet loża - 420 zł
• karnet trybuna kryta - 280 zł
• karnet zwykły - 140 zł
• karnet ulgowy - 55 zł

Nie stój w kolejkach przed meczem - kup karnet już dziś i zaoszczędź czas i pieniądze!
W linku poniżej do pobrania wnioski o akredytacje jednorazowe dla mediów na mecze Energetyka ROW Rybnik. Wnioski na mecze rozgrywane w piątki prosimy wysyłać do czwartku poprzedzającego mecz, do godz. 14:00, a wnioski na mecze sobotnie i niedzielne - do piątku, również do godz. 14:00.

Wnioski prosimy przesyłać na adres: media@energetykrow.rybnik.pl.

Wniosek.docWniosek.pdf
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 2,081
Najnowszy Użytkownik: vC9dM8bE8i









Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Copyright © 2005-2012
3666181 Unikalnych wizyt   |   Powered by PHP-Fusion 2003-2005